Blog > Komentarze do wpisu
Delicate.

O rany :) ale dziwnie bez kompa na bieżąco (Lapek ciagle u doktora. Ciekawe czy się wyliże...). Korzystam okazjonalnie to tu to tam ale na dłuższą metę chyba dałabym radę. Chociaż sama nie wiem. Bez komputera nawet zrobienie przelewu nagle staje się problemem ;)) A z drugiej strony... ach. Chociaż - teraz mi przyszło do głowy: może to wszystko stało się akurat teraz, w tym momencie właśnie po to, żebym mogła całą sobą, bez zakłóceń i niepotrzebnych bodźców przeżywać TO? hmm... od kilku dni bardzo intensywnie myślę o tym ile razy ziemia musiała się zakręcić i w jakich kierunkach, żeby doprowadzić mnie do punktu w którym teraz jestem. Kiedy ogarnia mnie największe szczęście, kiedy jestem dumna i cieszę się całą sobą z tego co mi dał Los. Nie dostałam tego wtedy kiedy miałam ciśnienie, kiedy w nieskończoność zapytywałam siebie i wszystkich around dlaczego nic dla mnie nie ma chociaż ja mam do dania z siebie tak wiele. Zmęczona samotnością, brakiem radości, sensu, miłości przebierałam nogami i niecierpliwie wypatrywałam co tam za rogiem. Frustracja moja oczywiście rosła. Płakałam, miałam pretensje do Losu: przecież przeszłam taką trudną drogę, czy naprawdę nie ma dla mnie ani jednej czterolistnej koniczynki? Przecież mam całe serce, całą duszę i ciało pragnące ciepła, bezpieczeństwa, bliskości! I tak sobie płakałam w duszy, a czasem łzami słonymi i zastanawiałam się dlaczego, dlaczego, dlaczego... Teraz wiem, że w tym samym czasie, w innym miejscu działy się sprawy innego świata. Moje też się domknęły. Musiałam przeskoczyć jakiś magiczny próg, osiągnąć spokój, stanąć twarzą do słońca. Spokojna. Bez oczekiwań, bez wymagań. Los mi to wynagrodził. Otrzymałam piękny Prezent, o który będę dbała z całych sił, który jest najcenniejszym podarunkiem jaki mogłam dostać teraz. Czas. Wszystko ma swój czas.

A mówiła mi Waszka - zaufaj swojemu życiu. Zaufaj.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012, paniszalo

Polecane wpisy