Blog > Komentarze do wpisu
Krystalizacja.

Hortensja to część mojego snu, który śniłam jakiś czas temu. Następnego dnia kupiłam swoje pierwsze w życiu akryle (choć pasteli nie porzucam), płótno i od tamtej chwili usiłuję marzenie urzeczywistnić w formie obrazu. Ten sen będę pamiętać długo, był czymś zjawiskowym, pięknym, spokojnym. Od siebie, już na jawie dodałam lilię. Czy możliwe jest odtworzenie okoliczności powstawania snów? Nastroju, w którym znajduje się człowiek łagodnie kołysany przez Morfeusza, kiedy głowa maluje obrazy? Bo jeśli to odzwierciedlenie stanu mojego ducha to prawdopodobnie byłam w tym momencie spokojna, szczęśliwa, spełniona. Ale jeśli sen to jest to coś, czego dusza, zraniona w świecie realnym rozpaczliwie szuka jako miejsca bezpiecznego prawdopodobnie było mi bardzo źle.

Dzisiejszej nocy śnił mi się zupełnie inny - trudny, straszny, zły, apokaliptyczny. Fragmenty tej osobliwej projekcji, które rozdzierały mi serce były przeplatane scenami pełnymi ciepła, troski, bezpieczeństwa za którymi tęsknię. Kiedy wyciągałam rękę by się przytulić nagle budziłam się i uświadamiałam sobie rzeczywistość. Ten sen był okrutny, wykańczający i podstępny. Skutecznie pozbawił mnie energii.

Dawno, dawno temu, w zamierzchłej przeszłości, otrzymałam list zawierający następujące słowa: "dokąd Cię nie poznałem, nie wiedziałem, że tacy ludzie istnieją, jesteś moją fascynacją, muzą, niematerialną istotą, snem, który miałem szczęście śnić". Wiem, to  nieskromnie umieszczać tak piękne słowa na własny temat na swoim blogu ale to komplement, który będę pamiętać na lata. I wcale nie dlatego, że fascynacja, że muza, bo dzisiaj to ma kompletnie inne przełożenie, a emocje z listem związane już dawno przebrzmiały - ale dlatego, że to poniekąd dowód na to, że osoby takie jak ja, zawieszone pomiędzy światami, nawet przezroczyste da się zauważyć i urealnić. Jest mi trudno ale wystarczy muśnięcie ręki bym nabrała siły i pewności, że światy da się pogodzić. Tak - nie stąpam mocno po ziemi, nie zawsze reaguję szybko i zwinnie na komunikaty, nie dobieram słów precyzyjnie lub nie mieszczę się w szablon ale JESTEM. Istotą. Kobietą z całą swoją  kobiecością - jej dobrymi i ciemnymi stronami. Nie mogę i nie chcę za to zbierać cięgów. Bo na to nie zasługuję.

Moja miłość - mimo, że czasem inna niż w bajce o królewnie, trudna, samolubna i wymagająca jest szczera i prawdziwa, warta zachodu, cierpliwości i szacunku. Tak samo jak miłość, którą zostałam obdarowana - mimo, że czasem inna niż w bajce o królewiczu, trudna, samolubna i wymagająca.

Mam nadzieję, że jednak się przebudzę z tego złego snu. A kiedy to nastąpi ciągle będę tutaj, w miejscu, które znam, z osobami, które kocham ponad wszystko. Nie za następnymi drzwiami, w obcym świecie. 

środa, 07 sierpnia 2013, paniszalo

Polecane wpisy