Blog > Komentarze do wpisu
Nie-recenzja połaskotana.

Na dworze chłód, ciężkawe chmury straszą deszczem. Błyszcząca czarnymi piórami sroka łypie na mnie zza szyby okiem ciekawskim. Ja, niewzruszona na miękkiej kanapie z filiżanką kawy zasiadłam.

Wzięłam do ręki srebrny tomik - teleport do świata równoległego. Wiem, co zastanę  jednak chcę po raz kolejny tam pójść.

Stoję na wielkiej górze usypanych pośrodku zgniecionych papierzysk, zapisanych kartek, pożółkłych brulionów, pomarszczonych okładek niebieskich zeszytów. Szeleszczą niczym zaschnięte liście, kiedy z wysiłkiem odgarniam je, by otworzyć drzwi kolejnego wiersza.

Niezmierzona, szara, przerażająca przestrzeń niepokoju poszatkowana żeliwnymi słupami wartości naczelnych.  Od odrapanych ścian odbija się głuche echo buntu prowokująco wrzeszczące. Wiatr nieoczywistości świszcze w wielkich oknach pomiędzy zardzewiałymi ramami bez szyb.

Trudne. Początkowo spore wyzwanie dla mnie, jako czytelnika nieprzyzwyczajonego do potraktowania poezji słowami kanciastymi, jakby nie do wiersza. Niemiękkie, czasem bardzo ponure metafory  to wędrówka przez kręte ścieżki i strome urwiska rzeczy ujętej wprost lecz nie wprost. Szczęśliwie przestrzeń pomiędzy wersami duża, a w niej zaułki w których można na chwilę przysiąść i odnaleźć własne odcienie kolorów jakimi Autor pomalował swoją krainę.

Łoskot drogi mlecznej - Piotr Kasperowicz.

Wiersze niebanalne, interesujące, szorstkie, wyzywające. Wymagające. Czasu, przestrzeni, cierpliwości. Otulenia i ciepła.

Deszcz. Mokre pióra sroki błyszczą. Ja poruszona, niemleczną kawę dłońmi ogrzewam.

 

Zdjęcie:  Bez tytułu, Łódź, 2000 © David Lynch



Bez tytułu, Łódź, 2000 © David Lynch

Więcej pod adresem: http://garvest.com/Fabryki_jak_katedry,152.html



piątek, 07 marca 2014, paniszalo

Polecane wpisy

  • Sennik

    złoto piasku ciepła dłoń w kosmyki włosów ciemnych wplątuje wiatrem niesionyśmiech bursztynowy zatrzymany ustami stęsknionymi pragnienia szepcząc on, ona, ono j

  • Odcień czerwieni.

    obróć w palcach moje ciało miękkie dotknij wypełnij zatrzymaj na ustach niecierpki smak namiętności karminowej

  • Bez.

    Na krawędzi chmury przyczepiona złudzeniem zawisłam kroplami deszczu ociężała wierzgam nogami z waty Głowę wychylam za horyzont pragnień zbyt moich niewidzialny